Przedstawiciele Lednicy z Chicago na Lednicy w Polsce, 6 czerwca 2009
(Jolanta Waśko)


Było nas 5-cioro. Stasia, Paweł, Karolina i Olivia, koleżanka Karoliny i ja. Przeżycie było niesamowite. Był ksiądz Prymas, który jak tylko wszedł na Rybę, to zaraz w pierwszym zdaniu powiedział, że już był w tym roku na Lednicy w Chicago!!! Zaraz mnie tez o. Jan zawołał, bo byłam pod ręką z albumem, który dla Ks. Prymasa zrobiła Agnieszka Szumiński. Ks. Prymas mówił o Lednicy w Chicago chyba 10 minut, a 75 tys. ludzi zgromadzonych na Lednicy słuchało.                      

Podeszłam do niego z albumem, a on zaczął go przeglądać strona po stronie. W tym czasie wszystkim dalej opowiadał o Lednicy w Chicago. Ojciec Jan pytał gdzie ten nasz banner, ale wtedy właśnie byłam tylko ja ze Stasią, a Paweł i dziewczyny dopiero wchodzili na plac. Zeszło mi chyba pół godziny żeby go znaleźć i przyprowadzić ich na Rybę. Nie chciałam się ruszać po tym jak dałam Ks. Prymasowi album, bo nie wiedziałam czy znowu nie będę do czegoś potrzebna. Poszłam na poszukiwania dopiero jak zaczęły się Nieszpory. Potem przyszliśmy  z powrotem i jak przewozili Ks. Prymasa po Nieszporach do procesji, to wtedy za Rybą, rozwinęliśmy nasz banner i towarzyszyliśmy przez chwilę Prymasowi. Po Mszy Św., była procesja delegacji zagranicznych i wybór Chrystusa w ich językach. Poszliśmy i ustawiliśmy się na drodze Trzeciego Tysiąclecia za wszystkimi delegacjami. Na Rybie oczywiście stali wszyscy dostojnicy kościelni z Prymasem na czele. Mój dobry kolega Bodziu Kowalski szybko do nas podszedł  powiedział, że nas zapowie i żebyśmy tylko odwrócili się do wszystkich i rozciągnęli banner na cała długość. Poprosiłam wszystkich, aby obserwowali co się dzieje i jak możemy ulepszyć nasze spotkanie. Paweł bardzo się przejął i mam nadzieję ze dziewczyny też.

Bardzo się cieszyłam ze choć było nas tak mało, to jednak uczestniczyliśmy w tegorocznej Lednicy w Polsce. Zawsze bardzo żałuje, że nie możemy tak intensywnie przeżywać obecności Pana Jezusa we ogromnej wspólnocie lednickiej jaka ma miejsce na Polach Lednickich. Wielkim wyróżnieniem było to, że Ks. Prymas mówił o naszym spotkaniu w Chicago. Myślę że jego obecność bardzo podniosła rangę naszej chicagowskiej Lednicy. To nas bardzo zobowiązuje do jeszcze większej odpowiedzialności za budowanie wspólnoty lednickiej w Chicago. Trzeba nam wielkiej pokory, aby unieść cały ciężar zadania postawionego przed nami wszystkimi i każdym z nas z osobna. Cały czas się zastanawiam nad rolą i zadaniami, które są mnie i Wam powierzone. Tylko w wielkiej pokorze będziemy mogli to dzieło dalej kontynuować. Poszukuję odpowiedzi na wiele pytań, które mnie nurtują. Przede wszystkim: w jaki sposób pokonać lenistwo, nawyki wygody, wiele bezsensownych sposobów spędzania i marnowania czasu. Czy my jako wspólnota jesteśmy w stanie podejmować konstruktywne i efektywne działania na rzecz Pana Jezusa i Jego Kościoła? Jak to robić żeby coraz bardziej poznawać i zbliżać się do Pana Jezusa bez tej uczuciowości, bardzo uciążliwej i niepotrzebnej czasami, a podejść do działania używając woli i rozumu? Mam często wrażenie ze nasza amerykańska rzeczywistość to jakiś podnurt równolegle idący z rzeczywistością, którą proponuje Chrystus. Wiem jedno, że Chrystusa musimy się trzymać, bo inaczej rozłożymy się na małe kawałeczki aspektów naszej codzienności i nie będziemy się mogli pozbierać i sensownie przeżyć danego nam czasu. Chciałabym abyście się nad tym zastanowili. Musimy podjąć decyzję o formie pracy i działaniach na następny rok. Jak dotrzeć do ludzi młodych, tych, których interesuje przyszłość Kościoła. A przede wszystkim musimy zająć się własnym wzrostem duchowym i codziennym osobistym kontaktem z Jezusem. Przywiozę brewiarze, abyśmy mogli się modlić Liturgią Godzin, To będzie nasze ocalenie! Koniecznie musimy wzrastać jako wspólnota w miłości. Przez ostatnie 10 dni byłam u o. Jana w Poznaniu. Wcześniej byłam z nim, Siewcami i kilkuosobowa ekipa w Giżycku, na spotkaniu dla młodzieży z okazji obchodów Św. Brunona, patrona i męczennika tych ziem. Ojciec prowadził Adorację i Nieszpory a my mu pomagaliśmy na ile mogliśmy. Jak Siewcy grali to byliśmy grupą tańczącą. Tak jak na Lednicy, o. Jan przewodniczył w Nieszporach, a wszyscy obecni za nim powtarzali. Ze względu na konferencję Episkopatu w Łomży, na spotkanie młodzieży do Giżycka przybyło wielu biskupów i ks. Prymas. Pięknie mówił o Lednicy i o jej misyjnym zadaniu. Porównał Lednicę do światowych, papieskich spotkań młodych na świecie i do Taize. Pytał zgromadzonych czy wiedzą jaka jest największa ryba na świecie i powiedział że „wieloryb” nie jest właściwą odpowiedzią. Według Ks. Prymasa, największą Rybą na świecie to Ryba nad Lednicą! Po raz kolejny Ks. Prymas wspomniał też o swoim pobycie na naszej Lednicy w Chicago.  Mam nadzieję, że wśród nas znajdą się ludzie, którzy będą w stanie podjąć się zadań odpowiedzialnych i wpisać je w grafik swoich zajęć tygodniowych i miesięcznych. Samym gadaniem nic nie zrobimy. Deklarujcie, proszę, siebie i Wasze pomysły.
Jola Waśko